Wednesday, December 25, 2013

Wesołych!

Z okazji Świat Bożego Narodzenia chciałabym życzyć wszystkim czytajacym ciepła rodzinnego i radości wśród bliskich, spełnienia marzeń - nawet tych największych, umiejętności cieszenia się z drobnych rzeczy, uśmiechu każdego dnia i ogromu miłości. 

                   





Wednesday, December 18, 2013

Christmas spirit czyli idą święta!!!



Dzisiaj juz bardzo świątecznie, albowiem po Dniu Dziękczynienia i obłędnych wyprzedażach Amerykę ogarnia prawdziwe szaleństwo. Boże Narodzenie to czas, kiedy półki sklepowe uginają sie od świątecznych akcesoriów, radio od rana do wieczora gra klimatyczne kolędy i pastorałki, a w sąsiedztwie zaczyna się niepisany konkurs na najpiękniejsze dekoracje elewacji zewnętrznych i ogródków. Ulice i domy przystrajane są tysiącem migoczących swiatełek i lampek, a w powietrzu unosi sie zapach choinki i świeczek jabłkowo cynamonowych.
W mojej okolicy zaobserwowalam kolejność pewnych tradycji. W zasadzie juz w tydzień po Thanksgiving wybiera sie szkółkę leśną, z której ma pochodzić świąteczna choinka. Wielu naszych znajomych wczesnym sobotnim porankiem wraz z całymi rodzinami wybierają się po drzewko, które samodzielnie ucinają. Potem trzeba jeszcze zaliczyć popcorn i gorącą czekoladę na mroźnym powietrzu. Tutaj znajdziecie link, do farmy, którą w tym roku wybierali nasi przyjaciele. Ceny choinek zależą przede wszystkim od ich wysokości. Można zapłacić $40, ale też i $130. Zupełnie nie orientuję się jak wygląda to w Polsce, więc trudno mi ocenić czy to dużo czy mało.
Druga dość popularna czynność przedświąteczna to warsztaty tworzenia stroików świątecznych. Organizowane są zarówno przez profesjonalne firmy, jak i przez grupy znajomych i sąsiadów. Ja również zostałam zaproszona na taki event, ale  niestety czas nie pozwolił mi na uczestnictwo. Z pomocą przyszła jednak moja niezastąpiona sąsiadka Angie, która wyplotła taki stroik dla mnie. Dałam jej tylko $5 na niezbędne akcesoria.
Przyjęcie, którego tematem przewodnim jest dekorowanie domku piernikowego to trzecia tradycja. Jest to typowo rodzinne spotkanie. Bez względu na wiek każdy zasiada do stołu i zdobi te pachnące słodkości. Mam nadziejęże kiedyś uda mi się tego doświadczyć.

Przeważająca część Amerykanów to Chrześcijanie, dlatego choć z pewnymi odmianami, Święta Bożego Narodzenia obchodzone są tu podobnie jak w Polsce. Stany Zjednoczone to przecież naród imigrantów, kultywujących przeróżne tradycje świąteczne. Właściwie dla Amerykanów Boże Narodzenie to tylko jednodniowe świętowanie. Tradycyjna rodzina amerykańska nie obchodzi Wigilii, a 26 grudnia jest tutaj normalnym dniem pracy. Nie umniejsza to jednak roli, jaką Boże Narodzenie pełni w kulturze USA. Każda rodzina pieczołowicie i z dużym wyprzedzeniem przygotowuje się na jego nadejście. Dawanie prezentów to bardzo ważny element tych świąt. Prawie w każdym domu pod choinką pietrzą się opatrzone kokardą pakunki, a ich otwarcie następuje w świąteczny poranek przed śniadaniem. Amerykanom prezenty przynosi Santa Claus, który mieszka na Biegunie Północnym. Przybywa stamtąd 24 grudnia na saniach zaprzężonych w osiem reniferów, wchodzi w nocy przez komin do domu i zostawia niespodzianki w wielkich wełnianych skarpetach. Potem wypija zostawione przez gospodarzy mleko, zjada ciasteczko owsiane i znika. :) Kulminacyjnym punktem Bożego Narodzenia jest uroczysty obiad, na którym nie może zabraknąć bliższej a także dalszej rodziny. Świąteczny obiad wygląda podobnie jak posiłek w Święto Dziękczynienia - i tutaj ulubioną potrawą jest pieczony indyk z ziemniakami. W Święta często pije się eggnog, czyli koktajl na rumie z dodatkiem mleka, cukru i ubitych jajek (amerykańska wersja naszego ajerkoniaku). Tradycją jest częstowanie tym trunkiem zmarzniętych po śpiewaniu kolędników.

Zresztą co ja tu Wam będę opowiadała o bożonarodzeniowych tradycjach amerykańskich. Wystarczy obejrzeć"Kevina" i poprawić świętami u Griswoldów - National Lampoo's Christmas Vacation.
To moja własna "świecka" tradycja. Nie wyobrażam sobie świąt bez tych dwóch filmów.
Co najczęściej oglądają Amerykanie w Boże Narodzenie? Tutaj możecie sobie sprawdzić propozycje telewizyjne na sezon 2013.

Wystarczy już chyba tego pisania :) Zamieniam dzisiaj słowa w obrazy i w telegraficznym skrócie przedstawiam co się dzieje wokół nas tegorocznej zimy :)



św. Mikołaj na sprzedaż?


półki sklepowe

czekoladki od Mieszka - polski akcent

domek św. Mikołaja - tutaj można było sobie zrobić z nim zdjęcie, oczywiście płatne :)


domek widziany z góry i wielka choinka w markecie - śliczna

stroik na drzwi ze świeżych gałązek, który zrobiła dla mnie Angie

dekoracje świąteczne u przyjaciół


małe arcydzieło, ruchome karuzele i świecące domki!


bardzo ciekawa dekoracja kuchennego blatu barowego

taką kompozycję postawiła na swoim stole Carolina


Mikołaje i Aniołki stoją nawet na głośnikach z kina domowego


a tu nakładka na lampkę zapachową do kontaktu

bombka inaczej


przepiękny stroik świąteczny, ach!


jeszcze w sezonie, a już na 50% wyprzedaży!


kolejne warianty przybysza z Bieguna Północnego

następne cudo stroikowe


jeszcze tak sprzedawanych bombek nie widziałam


dla amatorów sztucznych drzewek

Poniżej kilka zdjęć dekoracji zewnętrznych, kiepska jakość z uwagi na brak światła, ale coś jednak można zobaczyć :)

















W tym roku zima jednak postanowiła odwiedzić Pensylwanię, co przyjęliśmy z ogromnym entuzjazmem. Zwłaszcza, że zajęcia w szkole zostały odwołane. Miki wykorzystał ten czas w jedyny możliwy sposób!

widoki z naszych okien


Aniołek?!?


mój zimowy chłopczyk !

Boże Narodzenie spędzaliśmy w Stanach Zjednoczonych tylko raz od momentu naszego przylotu, w 2011 r. Zarówno rok temu jak i teraz serducha przyciągnęły nas do Polski. Ogromnie się cieszę, że usiądziemy do wigilijnego stołu z całą naszą rodziną! Póki co zostawiam Was z piosenką, którą odkryłam trzy lata temu  i która niezmiennie wywołuje ogromny uśmiech na mojej twarzy. Może i Wy się uśmiechniecie. :)))




Nadchodzą cudownie świąteczne dni. I tak jak jest napisane w zdjęciu początkowym, gdyby tylko dało się zamknąć tego ducha świąt w słoikach i otwierać go sobie po trochu każdego miesiąca!

A tu jeszcze zapowiedź następnego postu:


Driving home for Christmas!!!

Sunday, December 8, 2013

76ers game czyli tak się bawi, tak się bawi USA!

Chciałam podzielić się z Wami moimi wrażeniami z obejrzanego w ostatnim czasie na żywo meczu koszykówki w lidze NBA. Temat według mnie warty opisania, ponieważ amerykańskie wydarzenia sportowe różnego rodzaju przyciągają nie tylko prawdziwych fanów sportu, ale całe rodziny, nawet z kilku miesięcznymi dziećmi. Jak zatem przystało na panujące zwyczaje na mecz wybraliśmy się w trójkę. Spotkanie, które obejrzeliśmy rozgrywało się na arenie Wells Fargo w Filadelfii. Budowa tego obiektu sportowego pochłonęła ponad 210 milionów dolarów. Obecnie swoje domowe mecze rozgrywają tutaj Philadelphia 76ers (NBA - koszykówka), Philadelphia Flyers (NHL - hokej), Philadephia Wings (NLL - halowy lacrosse) oraz Philadelphia Soul (AFL - halowy futbol amerykański). Budynek jest ogromny i według mnie bardzo dobrze zagospodarowany. Oprócz widowisk sportowych można tam oglądać przedstawienia i koncerty gwiazd z pierwszych stron gazet. Niedawno grał tam zespół Bon Jovi, a przedwczoraj PINK. Dobrze byłoby, gdyby managerowie polskich obiektów, wybudowanych na okoliczność EURO 2012, wezmą przykład z zarządzających areną Wells Fargo i przemienią nasze sportowe kompleksy w centra kulturowe przynoszące dochody przez okrągły rok.

Wracając do naszego meczu, było to spotkanie pomiędzy Filadelfią 76ers a Milwaukee Bucks z Wisconsin. 




Zwykła rozgrywka w sezonie wygląda tu tak jak w Polsce mecz najwyższej rangi. Wszystko, co działo się wokół,  było niemniej ważne jak sam mecz. Parking prawie pełny, długa kolejka do wejścia i zaczynamy!

arena Wells Fargo

Po przejściu przez bramki mijaliśmy stoiska sponsorskie z drużynowymi gadżetami. Większość z nich dawano bezpłatnie, a za niektóre trzeba było "zapłacić" swoimi danymi osobowymi.
Oczywiście nie brakowało też miejsc z profesjonalnymi akcesoriami kibica, ale tutaj byle drobiazg kosztował czasem więcej niż bilet na mecz! 

gadżety i inne atrakcje
Oprócz sklepów i sklepików na dolnym poziomie obiektu można było znaleźć mnóstwo restauracji z bardzo zróżnicowanym menu. Podążając na górne poziomy wielkimi ruchomymi schodami minęliśmy dwa piętra ze strefami VIP zwanymi premium seating. Wchodzi się do nich jak do pokoju, a w środku są wygodne fotele, przekąski i oczywiście najlepiej usytuowane miejsca dla kibicujących. Z reguły firmy wykupują takie miejsca na cały sezon dla swoich pracowników i przed każdym pokojem wisi tabliczka z nazwą rezerwującej firmy. Poniżej dwa zdjęcia ze strony Wells Fargo Arena pokazujące wnętrza strefy VIP. Całkiem przyjemnie prawda?



Zatem jak już udało nam się przebić przez tłum fanów 76ers, dotarliśmy na poziom trzeci dostępny dla przeciętnego kibica :) Znaleźliśmy swoje miejsca i spokojnie czekaliśmy na początek meczu.
Maksymalna liczba siedzeń dla oglądających koszykówkę wynosi 21 600. Jak widać na zdjęciu poniżej, najwyższe rzędy są znacznie oddalone od dolnego parkietu. By ułatwić oglądanie gry i sprawdzanie wyniku, nad boiskiem wiszą wielkie ekrany pokazujące każdy nawet najmniejszy detal.

panorama zrobiona iPhonem
Nie było to pierwsze wydarzenie sportowe w Ameryce, na którym byłam, ale zawsze porusza mnie początek, kiedy wszyscy wstają i odśpiewywany jest hymn USA. Czapka z głowy, prawa dłoń na serce i łzy wzruszenia same cisną się do oczu. W kraju poruszałam się jeszcze bardziej, głównie ze względów patriotycznych. Jednakże w Polsce muzyka była odtwarzana z nośnika, a w USA jest to zawsze żywe wykonanie i za każdym razem ktoś inny ma szansę poruszyć serca przybyłych.

 


Po hymnie wielkie brawa i prezentacja zawodników. Oczywiście goście nie mogli liczyć na ciepłe powitanie, za to każdy z zawodników 76ers otrzymał głośne gromkie brawa.




Koszykówka uznawana jest za jedną z najpopularniejszych i najchętniej oglądanych dyscyplin sportu na świecie. Za datę powstania koszykówki uznaje się 21 grudnia 1891 r., a za jej miejsce Springfield w stanie Massachusetts. Jej twórca James Naismith był nauczycielem wychowania fizycznego w YMCA i opracował grę zespołową, którą mogliby uprawiać studenci college'u zimą w sali. Początkowo do gry w koszykówkę używano zwykłej piłki futbolowej. Gra stawała się coraz bardziej popularna i wkrótce była znana w całej Ameryce Północnej. 6 czerwca 1946 r. zostało założone BAA (Basketball Association of America), które w 1949 r. przybrało nazwę National Basketball Association (NBA).
Choć sam mecz składa się z czterech kwart, każda po 12 minut, podzielonych 2 minutowymi przerwami, a w połowie 15 minutową, wokół gry zbudowana jest cała rozrywka, dla której do areny ciągną tłumy. Zatem czas spędzony na kibicowaniu średnio wynosi 2 godziny.

Atrakcją główną, zwłaszcza dla płci męskiej są występy taneczne cheerleaderek, które wielokrotnie wychodzą na parkiet. Ich taniec, kondycja i energia robi wrażenie. Dla mnie jako kobiety oglądanie ich pokazów było również bardzo przyjemne.

piękne wysportowane dziewczyny na żywo i w powiększeniu dla dalszych rzędów

 


Kolejną przyjemnością, na którą wszyscy czekali były koszulki wyrzucane z katapult na różne wysokości. Siły wyrzutu jest tak duża, że często gadżety docierają do najdalszych rzędów.



Do osób, które mają urodziny w dniu meczu przychodzą pracownicy Wells Fargo i osobiście wręczają im koszykarskie prezenty. Oprócz tego ich imiona są wyświetlane na wielkich ekranach zawieszonych nad środkiem boiska.

ciekawy gadżet - czapka w formie kosza

życzenia urodzinowe

Wielkie ekrany oprócz przedstawiania bieżącej sytuacji na boisku, pełnią również funkcję swego rodzaju wodzireja. Kiedy pojawiają się na nich różne komendy publiczność zawsze żywiołowo reaguje.


elektroniczny wodzirej

Do ulubionych zabaw należy też szukanie siebie na ekranie. Kamera wyłapuje przypadkowych kibiców i pokazuje ich na tych wielkich telebimach. Radość na twarzy każdego kto zauważy siebie na ekranie jest nie do opisania. Nas jeszcze kamera nie upolowała, ale może kiedyś i my spodobamy się operatorowi. :)

fun cam
Przerwa w połowie meczu to czas kiedy dzieje się najwięcej. Z reguły ten moment wykorzystuje się na promocję jakiegoś lokalnego zespołu muzycznego albo jakiegoś stowarzyszenia. My mieliśmy okazję zapoznać się z twórczością Avalong String Band. Był to bardzo etniczny i kolorowy występ. Więcej o zespole i jego działalności w Filadelfii można znaleźć tutaj.

filadelfijska kapela
Amerykanie jak się bawią to lubią też jeść. Tutaj wielki minus! W trakcie meczu pomiędzy rzędami krążą sprzedawcy oferujący wyłącznie niezdrowe rzeczy. Watę cukrową nafaszerowaną sztucznymi barwnikami, ciepłe lody z kremem, który lubi być siedliskiem bakterii zwłaszcza w takich temperaturach, przesolony popcorn i farbowane lody. Sprzedawane piwo wydaje się być najzdrowszą alternatywą! Przyznaję się, że pomimo zakazu wnoszenia na teren obiektu swojego jedzenia i picia, udało mi się przemycić dla Mika kanapkę warzywno-serową. Trzeba było widzieć miny siedzących obok nas ludzi. Nie wiem czy byli oburzeni czy zazdrośni. :)

niezdrowe przekąski
Ciekawym elementem całego show były pokazy akrobatycznych wrzutów do kosza. WOW!



Jak zauważyliście mało piszę o samym meczu :) Jako były koszykarz merytorycznie z naszej trójki tylko mój M. był zaangażowany. Dlatego się tak zadziało, ponieważ atrakcje "towarzyszące" często przyćmiewały kiepską czasem grę. Oglądany przez nas mecz nie należał do spektakularnych. Kiedy jednak myślałam, że już po meczu, drużyna gospodarzy w ostatnich sekundach wyrównała wynik.

remis
Wtedy zaczęło się to co kibice lubią najbardziej. Adrenalina, okrzyki, brawa, gwizdy i udało się!!!
"Nasi" wygrali :) Filadelfia czasy swojej największej świetności ma póki co niestety za sobą. W swojej karierze drużyna zdobyła trzy mistrzostwa NBA i są to dość odległe daty (1955, 1967, 1983). Klub jest dumny z każdego swojego osiągnięcia. Pod sufitem powiewają flagi reprezentujące każdy sukces.

flagi
Tym bardziej każda wygrana cieszy! Zwłaszcza na swoim terenie. Komentatorzy sportowi opisują drużynę Sixers jako tę, która przeszła drogę od czarnego konia do czerwonej latarni rozgrywek. Mój mąż własny pouczył mnie, że w sezonie 2013/2014 klub z Filadelfii będzie chciał zamknąć tabelę i złapać jeden z czołowych wyborów w drafcie (corocznym procesie mającym na celu pozyskanie praw do nowych zawodników, najczęściej topowych sportsmenów kończących college), by dokonać gruntownej przebudowy. Mam nadzieję, że dobrze go zrozumiałam :)

Miki cieszy się z wygranej

my i nasze zdarte gardła :)

Liczba ludzi opuszczających arenę pokazuje jak dużą popularnością cieszą się tego typu wydarzenia sportowe. Co ważne powrót do domu był bezpieczny. Nikt się nie przepychał. Wszyscy kulturalnie zmierzali do swoich samochodów.

po meczu

Obejrzenie takiego meczu to duża przyjemność. Mam bardzo dobre wrażenia po. Ani śladu "kiboli", tylko uśmiechnięci ludzie czujący ducha sportu. Życzę Sixersom dużo sukcesów w tym sezonie i mam nadzieję, że uda mi się jeszcze niejeden raz pokibicować im na żywo! LET'S GO SIXERS!!!


Saturday, December 7, 2013

Black Friday

Dzisiaj krótko na temat zjawiska Black Friday. By zrozumieć o co chodzi, postanowiłam przyjrzeć się bliżej temu fenomenowi zakupowemu.

Trochę historii

Nazwa black friday czyli czarnego piątku ma swój początek w Filadelfii. Po raz pierwszy oficjalnie została użyta przez Earla Apfelbauma, sprzedawcę rzadkich znaczków, w jego artykule dla magazynu American Philatelist. Pisał on wówczas, że Black Friday to nazwa jaką departament policji filadelfijskiej nadał piątkowi następującemu po czwartkowym Święcie Dziękczynienia. Kolor czarny miał symbolizować ogromnie natężony ruch uliczny, zarówno przechodniów jak i samochodów, jaki obserwowano w owy piątek.
Czarny piątek formalnie otwiera świąteczny sezon zakupowy w centrach miast i zawsze przynosi ze sobą potężne korki uliczne i zatłoczone chodniki. Sklepy od otwarcia do zamknięcia są oblegane przez klientów.
Świąteczny sezon zakupowy jest krytyczny dla ekonomii. Od 20% do 40% rocznej sprzedaży jest generowane właśnie w tym czasie. Nieco później zatem stworzono alternatywne wyjaśnienie znaczenia black friday. Otóż mówiono, że "czarny" wziął się od koloru atramentu w sprawozdaniach finansowych. Piątek po Święcie Dziękczynienia był dniem, po którym w rocznym cyklu strat (zapisywanym czerwonym atramentem), pojawiły się zyski (czarny atrament). 


początki Black Friday

Nieoficjalnie, jeszcze bez swojej nazwy, zjawisko czarnego piątku funkcjonowało już w latach 30. XX w. dając początek sezonowi świątecznemu w sklepach. Jako ciekawostkę, o której już wspominałam w poprzednim poście, przypomnę, że w czasie Wielkiego Kryzysu Prezydent Roosevelt przesunął Święto Dziękczynienia na trzeci czwartek listopada, po to by wcześniejsza sprzedaż intensywniej zasiliła budżet kraju. Taka manipulacja przy święcie państwowym, co prawda przypadła do gustu sprzedawcom, ale bardzo nie spodobała się zirytowanym kupującym. Jak wiemy, 3 lata później wszystko wróciło do poprzedniego porządku kalendarzowego.

Czasy teraźniejsze

Przez wiele lat sklepy w czarny piątek otwierane były o 6 rano, ale począwszy od pierwszych lat XXI wieku, zakupy można już zrobić nawet o 4 nad ranem. W 2011 r. handel osiągnął nowe ekstremum. Detaliści tacy jak Target, Kohl's, Macy's, Best Buy po raz pierwszy otworzyli swoje sklepy o północy ze świątecznego czwartku na piątek. Rok później Walmart zapowiedział sprzedaż już od 8 wieczorem w Dzień Dziękczynienia. W tym roku zakupy w Walmarcie można było już robić od 6 po południu w czwartek. Strach pomyśleć co będzie w kolejnych latach. Ludzie zamiast cieszyć się dniem wolnym, spędzonym z rodziną i przyjaciółmi, będą nerwowo przebierać nogami pod stołem, uciekając myślami do półek sklepowych i promocji, z których uda im się skorzystać.

reklama Walmartu
W tym roku świąteczny sezon zakupowy jest krótszy od poprzednich aż o 6 dni. Sprzedawcy, by zrekompensować sobie ten krótszy czas, zaczęli wabić klientów swoim ofertami już na początku listopada. Kuszenie rozpoczęło się od promocji online. Walmart wyznaczył swoją pierwszą sprzedaż promocyjną w sieci na północ 1 listopada. W ramach zniżek można było kupić telewizor 42'' o 36% taniej, a tableta o 50%.

kolejki

Zgodnie z trendem na wczesne wyprzedaże można było trafić w każdym większym sklepie. Oczywiście liderem sezonu była i jest sieć Walmart. Najlepsze zakupy można było robić w dziale elektroniki. Wielkoekranowe telewizory, laptopy, tablety, smartphonym wszystko to zostało wyprzedane na pniu w czarny piątek.

zakupy w sklepie Target

Kanałów promocyjnych jest coraz więcej. Oprócz tradycyjnych reklam w prasie, radiu i telewizji, najpopularniejszym medium stał się internet, a zwłaszcza social media. Na Facebooku i Twitterze swoje reklamy umieścili między innymi: Groupon, Best Buy, Walmart, Kohl's, Target czy ShopSavvy.

Liczby

W tym roku ustanowiony został kolejny rekord - 92 miliony ludzi robiło zakupy w sam Czarny Piątek. Dla porównania w 2012 r. doliczono się 89 mln kupujących, a w 2011 r. 85 mln. Analiza pokazała, że w 2013 r. pojedynczy amerykański konsument wydał średnio $407.23. To około $ 15 mniej niż w poprzednim roku, ale o około $9 więcej niż w 2011 r.
Podczas tego trzydniowego weekendowego szaleństwa zakupowego sklepy odwiedziło 141 mln Amerykanówm z czego 45  mln w sam Dzień Dziękczynienia (!!!). To mniej niż 147 mln w zeszłym roku, ale więcej niż 126 mln w 2011 r. 

wszechobecne wyprzedaże

Black Friday to oficjalny początek sezonu świątecznego, który trwa od Thanksgiving Day do Wigilii. Narodowa Federacja Detalistów (NRF) przewiduje, że tegoroczny dochód ze sprzedaży  w tym sezonie osiągnie poziom 602 mld dolarów, o 4% więcej niż w 2012 r.

pierwsze wyniki finansowe za świąteczny okres 2013 r.


Zderzenie przewidywań z rzeczywistością jest różna. Ostrożniejsi kupujący ochłodzili swoje relacje z kartami kredytowymi i częściej za zakupy płacą używając swoich oszczędności

Przemoc?!? 

Gdzieś dwóch się bije tam trzeci korzysta. O przemocy w czasie tych szalonych zakupów mówi się bardzo głośno. Niestety jest o czym... Tłumy polujące na super oferty przyprawiają amerykańską policję o niejeden ból głowy. Najwięcej przemocy zauważa się w sklepach sieci Walmart. W 2012 r. dwoje ludzi zostało zastrzelonych przed wejściem do tego supermarketu w Tallahassee na Florydzie. Walczyli o miejsce parkingowe! Dział z elektroniką w Walmarcie wydaje się być najniebezpieczniejszym miejscem. W 2011 r. w Walmarcie w Los Angeles kobieta użyła przeciwko tłumowi gazu pieprzowego, by dostać dla siebie konsolę gier Wii z 60% obniżką.

dział elektroniki w Walmarcie
Do tej pory najgorszy Black Friday odnotowano w 2008 r., kiedy 34 letni mężczyzna został zadeptany na śmierć przez tłum szturmujący drzwi. Napierający ludzie zupełnie nie przejęli się tym, że ktoś leży na ziemi i inni po nim chodzą. Przepychali się nawet z oficerami policji i pracownikami pogotowia, którzy chcieli pomóc niestety nieżyjącemu już wtedy mężczyźnie.
Media regularnie donoszą o klientach stratowanych przez tłum, bójkach w sklepach i na parkingach, tudzież o kobietach w ciąży, które poroniły w czasie promocji.
Badania przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu Tufts w stanie Massachusettes wykazały, że liczba przestępstw w Stanach Zjednoczonych w Czarny Piątek jest wyższa niż liczba poważnych wykroczeń w Kanadzie w ciągu całego roku.

niebezpieczny tłum
Handlowcy są bardzo niezadowoleni z negatywnych konotacji związanych z nazwaniem dnia czarnym. Moim jednak zdaniem negatywny wydźwięk wydaje się być uzasadniony, mimo, że oryginalnie słowo "czarny" nie miało nic wspólnego z przemocą i przestępstwami. Niestety tak jakoś wyszło, że amerykański black przypięty do dnia oznaczał kłopoty. Black Monday przypisano 19 październikowi, 1987 r., kiedy to indeks akcji Dow Jones spadł o 22%. Był to największy spadek procentowy w historii rynku giełdowego. Black Thursday wiązał się z 24 października 1929 r. Był to dzień sygnalizujący początek Wielkiego Kryzysu. Tuż po nim w następnym tygodniu pojawił się Black Tuesday, kiedy wartość rynku spadła o 11%. Wielu inwestorów w jednym momencie straciło majątek całego swojego życia.

Dlatego teraz detaliści podejmują próby nadania "czarnemu" pozytywnych skojarzeń. Ma on być wiązany z sukcesem pisanym czarnym atramentem i oznaczać najbardziej dochodowy dzień w roku dla rynku detalicznego.

My i nasze zakupy

Nie daliśmy się zwariować :) Jednak na okoliczność bloga poprosiłam M., byśmy w drodze z naszej świątecznej kolacji zatrzymali się przy Walmarcie po kolejne doświadczenie. Jak szybko weszliśmy tak szybko znaleźliśmy się z powrotem na zewnątrz. Dzicz totalna! Bałam się wyciągnąć aparat, by porobić zdjęcia, istniała bowiem realna szansa, że ktoś wyrwie mi go z ręki. Wróciliśmy do domu, a w piątek w wersji spokojniejszej zajrzeliśmy  do sklepu Apple w centrum handlowym. Kolejki bardzo zniechęcały, ale na szczęście przesuwały się w miarę szybko.

kolejka przed Apple
Udało nam się uszczknąć trochę z tego cenowego szaleństwa i do naszej "rodziny z jabłuszkiem" dołączyli jej nowi członkowie :) Zakupy przy takim natężeniu nabywców nie należą jednak do przyjemnych. Resztę weekendu spędziliśmy w zaciszu domowym, ciesząc się spokojem i leniuchując.

Wnioski, podsumowania, konkluzje

Ameryka to kraj celebrujący konsumpcję. Choć oferty kuszą wszystko zależy od zdrowego rozsądku. Po co kupować kolejny telewizor tylko dlatego, że jest w dobrej cenie? Jeśli musimy dokonać większych zakupów i możemy z tym trochę poczekać, to najlepiej zaplanować zrobienie ich właśnie w czasie weekendu po Święcie Dziękczynienia. Jednak zapełnianie koszyków do pełna przyszłymi zbieraczami kurzu jest dla mnie niezrozumiałe. To taki marcinizm na zasadzie "przyda się kiedyś".

Przez to, Thanksgiving - święto tradycji przeobraża się w święto konsumpcji. Zmieniające rodzinną kolację przy pieczonym indyku w potrawę jedzoną naprędce, po to by zaraz po jej skończeniu pędzić pod sklep, by ustawić się w kolejce.

Osobiście cieszy mnie kiedy uda mi się coś kupić w dobrej cenie, ale nie lubię robić zakupów na siłę. Takie niestety jest właśnie moje ogólne wrażenie. Ludzie kupują nie dlatego, że mają taką potrzebę, ale dlatego, że jest tanio. Jest jeszcze druga strona medalu - ta po innej stronie lady. Płynące od związków zawodowych, pracowników sieci handlowych i zwykłych Amerykanów zniesmaczonych zakupowym obłędem komentarze o chciwości, bezduszności i odbieraniu Święta Dziękczynienia zastępom pracowników z roku na rok rosną, ale raczej nie powstrzymają szału zakupów. W końcu na promocjach zyskują i klienci sklepów i ich właściciele. Niestety tani jak przysłowiowy barszcz telewizor, konsola czy laptop wypierają tradycyjne obchody święta z XVII w., przesuwając je na dalszy plan i to najbardziej mi przeszkadza w tym całym zjawisku.

Widzę na szczęście pewnego rodzaju rozwiązanie, do którego potrzebna jest jedynie rozwaga.

By ocalić tradycję z czwartku i nie dodawać pracy umęczonym pracownikom sieci handlowych, a jednocześnie cieszyć się obniżkami cen w ten jedyny w swoim rodzaju szalony weekend, można z poziomu swojej kanapy, otulonym  w ciepły koc, z kubkiem parującego kakao w ręce, poczekać na Cyber Monday i zrobić zakupy przez internet. Ja mam właśnie taki plan na przyszły rok!