Sunday, March 23, 2014

Urodzinowe przyjęcie dla dzieci po amerykańsku!

Dzisiaj imprezowo. :) Przy okazji kolejnych urodzin, na które Mik został zaproszony, postanowiłam bliżej przyjrzeć temu skądinąd zjawisku. 
Pamiętacie swoje dziecięce przyjęcia urodzinowe? Nie było oficjalnych zaproszeń na kolorowym papierze i w eleganckiej kopercie. Zabawa była w domu. Nie pamiętam też specjalnie czy były jakieś dekoracje urodzinowe. Rodzice przygotowywali przekąski. Kolorowe kanapki, manadarynki,  oczywiście paluszki, ptasie mleczko. Nie mogło zabraknąć sałatki jarzynowej z wędliną i zwykłego polskiego chleba. To już było przyjęcie na poziomie! Mama piekła tort na biszkopcie i nie ozdabiała go superbohaterami. Bawiliśmy się bez animatora, we własnym pokoju. Słuchaliśmy muzyki najpierw z Kasprzaka a potem z "wieży". Jak ktoś miał nowość na kasecie to ją przynosił. Czasem się przebieraliśmy, ale w ubrania przerobione przez mamę lub babcię. Wypożyczalni kostiumów nie było.

Kasprzak
Tak było, kiedy ja byłam dzieckiem. Chętnie poszperałabym w archiwalnych fotkach z tamtych czasów, ale niestety zostały w Polsce. Pewnie gdybym je tu wstawiła, niejednemu czytelnikowi poprawiłabym humor. :)


Wiem, wiem, czasy się zmieniają. Kiedy urodził się Mik, poznaliśmy inny świat przyjęć - tych dla dzieci. Kilka lat temu zasada w Polsce była taka, że jedna impreza byla przygotowywana dla rodziny, a druga dla kolegów i koleżanek w jakiejś dziecięcej bawialni. Nie mam nic przeciwko zabawom urodzinowym, na które zaprasza się swoich przyjaciół, ale nie wydaje mi się to właściwe, kiedy dziecko ma 2 latka. Miki był zapraszany w Polsce na przyjęcia będąc właśnie takim maluchem. Nawet nie wiem czy rozumiał gdzie jest, a teraz nic już z tego nie pamięta. Pomijając koszty związane z przygotowaniem dwóch odrębnych przyjęć, ja stawiam na tradycję. Dla mnie urodziny dla malucha to czas, kiedy przychodzi babcia z dziadziem, ciocie, wujkowie i kuzyni - najbliższa rodzina. Zawsze miałam nieodparte wrażenie, że zabawy, na które chodził mój wtedy mały Mik, nie były przygotowywane z myślą przede wszystkim o jubilacie, a raczej robione zgodnie z panującym urodzinowym trendem. Miki urodził się w lipcu i kiedy mieszkaliśmy w Polsce, urządzałam mu przyjęcie na ogrodzie u dziadka. Przychodziła nasza rodzina i kilka moich najbliższych przyjaciółek ze swoimi pociechami. Panowała symbioza i chyba wszyscy miło spędzali czas. Miki po wycałowaniu przez wszystkich mógł oddać się zabawie z dzieciakami. Żeby nie było, że jestem staromodna, dmuchałam mu baloniki, wieszałam serpentyny, a tort zamawiany w cukierni przyozdabiałam ulubionymi przez Mika postaciami z bajek. Powinnam w zasadzie napisać ten ostatni paragraf w czasie teraźniejszym, ponieważ nie dalej jak w zeszłym roku urodziny Mika wypadły w czasie naszego wakacyjnego pobytu w Polsce i bawiliśmy się tak jak wcześniej - na ogrodzie z rodziną i paroma znajomymi. Zabieg pisania w czasie przeszłym był jednak celowy, gdyż w tym roku Miki kończy 7 lat (!OMG!) i pewnie poprosi mnie o imprezę ze swoimi dudes, a ja pewnie ulegnę mojemu jedynakowi. :)


Tym trochę przydługawym światopoglądowym wstępem chciałam zacząć post o urodzinach made in USA. Przede wszystkim nie robi się ich w domu. Wszystkie miejsca, które proponują popołudniowe zajęcia dla dzieci mają też w swojej ofercie pozycję birthday parties. Zatem swoje urodziny można świętować w szkole muzycznej, w szkole tańca, na treningu karate, itp. Prawdziwe jednak urodzinowe żniwo zbierają miejsca przeznaczone tylko na dziecięcą rozrywkę, typu: Chuck E Cheeses, BounceU czy AMF Bowling.

Opowiem wam jak to się robi w Ameryce :), a przynajmniej w Lehigh Valley. 

Najpierw jest zaproszenie, najlepiej na kartkach z Hallmarku, prywatnej firmy z Kansas City, który jest największym producentem kartek okolicznościowych w Stanach Zjednoczonych. 

kartki do wyboru i koloru w Hallmark Store
Na zaproszeniu oprócz szczegółów dotyczących zabawy urodzinowej jest pozycja RSVP czyli répondez s'il vous plaît – prośba o potwierdzenie swojego uczestnictwa, najczęściej za pośrednictwem maila, rzadziej telefonicznie. Poniżej nasze ostatnie zaproszenie.

nasze zaproszenie

Dekoracje na przyjęcie dostarczają rodzice. Nie mają większego problemu ze znalezieniem tematycznych balonów, plakatów, girland czy napisów. Jest bowiem taki sklep Party City, w którym można znaleźć dosłownie wszystko. Rzędy półek podzielone są na te dla chłopców, dla dziewczynek, a także dla dorosłych.

budynek Party City
półki w Party City
Przeciętna zabawa trwa od 2 do 3 godzin. Dzieci spotykają się w miejscu wskazanym na zaproszeniu i w zależności od tego gdzie jest zabawa, albo skaczą na dmuchanych zamkach (BounceU), albo w dziecięcych salonach gier na żetony pierwszy raz poznają smak hazardu (Chuck E Cheese). Mogą też bawić się ze zwierzętami w ZOO (www.lvzoo.org), zbudować swojego własnego misia (www.buildabear.com) albo zagrać w kręgle (www.amf.com). Pomysłów i możliwości jest bez liku. Wystarczy wrzucić w wyszukiwarkę "best birthday party places for kids", a internet sam podsunie gotową listę miejsc do wyboru.

W lecie rodzice też często wynajmują altankę w parku i urządzają przyjęcia z animatorem na świeżym powietrzu. Wtedy dość popularnym elementem imprezy jest piniata - zabawa polegająca na strącaniu kijem papierowej formy (kula, zwierzę, ulubiony bohater) i zebraniu jak największej liczby znajdujących się w niej słodyczy. 

Po zabawie dzieci przechodzą do specjalnego pokoju, gdzie czeka na nie tort albo cupcakes, pizza i lemoniada. Potem jubilat ogląda swoje prezenty i UWAGA wszystkim przybyłym rozdaje ... upominki od siebie! Są to tak zwane goodie bags, których zawartość to najczęściej ołówki, gumki do mazania, gwizdki, jojo, kangurki i słodycze. Słowem małe drobiazgi, w ramach podziękowania za przyjście, którymi Miki bawi się przez chwilę, a potem zapomniane lądują w gdzieś głęboko w szafce, zajmując w ten sposób przestrzeń w pokoju dziecięcym. 

Dzisiaj byliśmy na przyjęciu urodzinowym zorganizowanym w kinie. Przyjechaliśmy w południe. Dzieci najpierw zjadły tort, a potem poszły na seans Muppets Most Wanted. Myślę, że to jeden z ciekawszych pomysłów na przyjęcie.

w kinie
Zostawiłam Mika w pokoju zabaw i miałam dla siebie 3 godziny w bardzo przyjemnym centrum handlowym Promenade Shops. To co wyróżnia to miejsce to jego rozmieszczenie przestrzenne. Nie ma wielkiego molocha z tysiącem sklepów wewnątrz. Zakupy przybierają tu formę spacerów ładnymi trotuarami, wśród fontann i zielonych drzew. Sklepy są poukładane w uliczki, do każdego z nich jest osobne wejście z zewnątrz. 

Promenade Shops
Po krótkim spacerze usiadłam w Starbucksie  z kubkiem chai latte tea i słuchając jazzu napisałam większość tego posta. Warunki idealne dla bloggera :).
Miki wyszedł z seansu o 15. ze swoją goodie bag. Tym razem znalazły się w niej: popcorn, żelki owocowe, cukierki pudrowe, bańki mydlane i kangurek. :)

dzisiejsza goodie bag
Na polskim kinderparty nie byliśmy już tak naprawdę 3 lata. Zapewne do Europy wcześniej czy później dotrze moda amerykańska. To wszystko jest bardzo miłe, ale według mnie generuje niepotrzebne koszty. Czy komuś potrzebne są takie drobiazgi? Najważniejsze przecież jest by miło spędzić czas wśród swoich przyjaciół. Oczywiście to tylko moja, jak najbardziej subiektywna opinia :). Co przyniesie mi rzeczywistość okaże się po 21 lipca, jak mój mały przestanie być mały :). Jeśli będziemy w tym czasie w Polsce na pewno będziemy świętować na ogrodzie z najbliższymi. Apropos ogrodu, właśnie sobie uświadomiłam, że przy każdych urodzinach Mika pogoda była dla nas bardzo łaskawa. Jeśli będziemy w tym czasie w Pensylwanii zdarzyć się może wszystko. :) Zwłaszcza, że nasza rodzina będzie w ten dzień po drugiej stronie oceanu. Jeśli stanę się mamą wysyłającą zaproszenia na kartkach z Hallmarku, zamawiającą przyjęcie w jakimś miejscu przyjaznym dzieciom i kupującą dla nich goodie bags na pożegnanie, na pewno o tym opowiem. Póki co trzymam się swojej opinii na temat zabaw urodzinowych!

Jeśli macie jakieś swoje doświadczenia związane z przyjęciami urodzinowymi dla dzieciaków, podzielcie się!

Pozdrawiam wszystkich czytających! 








6 comments:

  1. Tradycyjne, domowe party górą! :D

    ReplyDelete
  2. W Anglii tez panuje taka tradycja przyjec dla dzieci :) Trwaja dokladnie 2h, dziecmi zajmuje sie animator (sztuczki magiczne, puupets show, zwierzatka z balonikow itp). Na odchodne goscie tez dostaja male torebeczki z prezencikami (moje dziecko czeka na nie z utesknieniem). Jedyna roznica to taka, ze tu jubilat nie otwiera swoich prezentow- zabiera je do domu :) Moj 5,5 latek bardzo polubil te przyjecia, wiec i nas organizacja balangi nie ominie!

    ReplyDelete
  3. Cześć! Szukam jakiegoś animatora na przyjecie dla dzieci, jak na razie znajoma poleciła mi kilku animatorów, którzy byli na Jej przyjęciu, ale wciąż szukam i wybrać najlepszych. Na przyjęciu u znajomej, (przyjęcie mikołajkowe), zaprosili animatorów, którzy natychmiast zabawili dzieci, a ich zabawy jak rzut skarpetką świąteczną do celu i wiele innych, były ciekawe nawet dla dorosłych ^^ Dokładniej chodzi o tę firmę klaun@klaunpolska.pl (zostawiam wam kontakt), ktoś coś słyszał?

    ReplyDelete
  4. Cześć, pytanie podstawowe gdzie szukasz! Firmy klaun nie znam, a domenę ma polską, więc zakładam, że chodzi o przyjęcie w Polsce.

    ReplyDelete
  5. Taka moda dotarła też do Polski i to już kilka lat temu, a teraz coraz bardziej nabiera na sile. Sama organizuję przyjęcia właśnie w takim amerykańskim stylu z dekoracjami, animatorami, zabawami i prezencikami dla gości.Takie urodziny to nie lada atrakcja dla dzieciaków, zwłaszcza, kiedy organizujemy je w mniejszych miejscowościach, gdzie dzieci nie mają dostępu do kulkolandii i otwartych festynów co weekend. A nawet te, które mają, to i tak lubią to, że przychodzą do nich animatorki, które są tylko dla nich i całą uwagę poświęcają im. Uważam, że takie przyjęcia w rodzinnym gronie, jakie wspominasz, też są ważne i takie spotkanie warto organizować jak najczęściej. Na całe szczęście urodziny to cykliczna impreza i za każdym razem można wymyślić coś innego :)

    ReplyDelete
  6. Witajcie, jeżeli któraś z was szuka animatorów na przyjęcie dla dzieci, to może ja dorzucę swoje trzy groszę ^^ Nie tak dawno organizowałam przyjęcie dla dzieci, zamówiliśmy klaunów, samo przyjęcie przebiegło po prostu idealnie ;> Dzieci świetnie sie bawiły, dzieci pokochały animatorów, którzy wymyślali świetne zabawy, jak np. malowanie twarzy. Jeżeli ktoś jest zainteresowany, to zostawiam maila kontaktowego klaun@klaunpolska.pl

    ReplyDelete

Porozmawiajmy!