Wednesday, March 30, 2016

Amerykańska dyscyplina?


Odwiedziła mnie ostatnio znajoma, której mąż jest pastorem i razem prowadzą kościół protestancki w Allentown. Nasi synowie chodzą do tej samej szkoły i stąd też ta znajomość.

Otóż owa znajoma podzieliła się ze mną historią, która wprawiła mnie w osłupienie, jakiego dawno juz nie pamiętam, a także skłoniła do zgłębienia wiedzy na temat dyscyplinowania swoich pociech po tej stronie oceanu.

Pewnego dnia jej dziewięcioletni syn wykradł pieniądze ze skarbonki młodszego brata. Został przyłapany i ukarany w jedyny dla nich słuszny "chrześcijański" sposób. 

Kochający rodzice kazali mu stanąć przy kuchennym stole i oprzeć na nim rece, po to by jego ojciec mógł mu wymierzyć karę, uderzając go drewnianą łyżką do gotowania (!!!).

Przerażone dziecko, tak bardzo bało sie kary, że w naturalnej obronie naprężyło swoje ciało i wywijało się na wszystkie możliwe strony, by uniknąć uderzenia. Takie zachowanie doprowadziło do tego, że jego tata chwycił go za ramię, by go zablokować i umożliwić "właściwe" przyjęcie kary. 

Choć oczywiście nie pochwalam kradzieży, taka forma dyscypliny jest dla mnie nie do przyjęcia! A ta cała otoczka i ceremonia temu towarzysząca zakrawa mi o jakieś średniowieczne rytuały.

To jednak nie koniec tej historii...

Koleżanka nie opowiedziała mi jej po to, by się pożalić, że syn jest nieposłuszny i unika kary, ale po to by się poskarżyć na tutejszy system edukacyjny.

Następnego dnia chłopiec poszedł do szkoły i tuż po tym jak zaczęła się pierwsza lekcja zaczął uskarżać się na ból ramienia. Nauczycielka wysłała go do gabinetu pielęgniarki, gdzie chłopiec zapytany co może być przyczyną jego bólu, podzielił się wydarzeniami z dnia poprzedniego. To wystarczyło, by uruchomiona została cała procedura śledcza w sprawie domniemanej przemocy domowej. Z gabinetu lekarskiego został zabrany do szkolnego psychologa, gdzie przez resztę dnia zadawano mu szereg pytań dotyczących jego życia rodzinnego. Wszystko to odbyło się bez powiadomienia rodziców. 

O tym co wydarzyło się w szkole moja znajoma dowiedziała się następnego dnia, kiedy przypadkowo podsłuchała swojego dziewięciolatka rozmawiającego z rok młodszą siostrą. Chłopiec opowiadał, że rozmawiał z psychologiem szkolnym i dyrektorem. Dopiero wtedy do mojej znajomej dotarło, że ich chrześcijański system wychowawczy, dla innych nie do końca jest taki miłosierny. Szkoła nie skontaktowała się z nią w tej sprawie ani raz, a w kolejnych dniach jej córka, która również jest uczennicą tej szkoły, została zaproszona na podobną rozmowę. Końcowym efektem tych wszystkich wydarzeń była wizyta pracownika służb socjalnych i kontrola warunków w jakich żyje cała rodzina.

Wszystko rozgrało się w ciągu tygodnia.

Nie piszę tego posta jednak po to, by się pozachwycać sprawnością systemu, ale po to by wyrazić moje zniesmaczenie i smutek. Zwłaszcza, że jak się okazuje dyscyplinujące bicie dziecka jest w Stanach czymś dozwolonym i akceptowalnym. Świadomość, że w XXI w., kiedy już tyle wiemy o psychologii małego dziecka, przemoc i kary cielesne wciąż są narzędziem wychowawczym jest przerażająca. Zgodnie z badaniami, każda forma kary cielesnej może wzbudzić w dzieciach agresje i niepokój. Nawet najmniejszy klaps może wpłynąć na późniejsze zachowanie dzieci.

Podążając dalej tym tropem wyczytałam, że w Stanach Zjednoczonych, według ankiety przeprowadzonej przez Harris w 2013 r., 9 na 10 dorosłych Amerykanów było karanych za pomocą klapsa w dzieciństwie. 4 na 5 obywateli USA uważa, że kara cielesna wobec dziecka powinna być dozwolona. 

Zatem wyznania mojej znajomej nie powinny były mnie oburzać, gdybym znała realia, nie dziwiłabym się... To, że nasza szkoła podjęła natychmiastowe kroki, w celu wyjaśnienia całej sprawy, nie jest czymś rutynowym niestety. Zaraz dowiecie się dlaczego.

Okazuje się, że oficjalnie we wszystkich stanach USA akceptowany jest klaps czy uderzenie dziecka przez rodzica lub prawnego opiekuna. Wielu Amerykanów stara się rozróżnić akceptowalne formy kary cielesnej od znęcania się nad dzieckiem, ale granica między nimi jest bardzo niewyraźna, no bo jak może być inaczej?!?

Według Organizacji Narodów Zjednoczonych, każda forma cielesnego karania dziecka jest naruszeniem jego praw. Niestety, do marca 2016 r. tylko 49 krajów zdelegalizowało wszystkie formy kar fizycznych stosowanych przez dorosłych wobec dzieci, włączając te stosowane w domu. Za Wikipedią prezentuję wam poniższą tabelę.
Corporal punishment of children banned in all settings, as of March 2016[53]
By dateBy country name
2010Albania Albania
2014Andorra Andorra
2014 Argentina
1989Austria Austria
2015Benin Benin
2014 Bolivia
2014 Brazil
2000Bulgaria Bulgaria
2014 Cape Verde
2010Republic of the Congo Congo, Republic of
2008Costa Rica Costa Rica
1999Croatia Croatia
1994Cyprus Cyprus
1997Denmark Denmark
2014Estonia Estonia
1983 Finland
2000 Germany
2006Greece Greece
2016Greenland Greenland
2013Honduras Honduras
2004Hungary Hungary
2003Iceland Iceland
2015Republic of Ireland Ireland, Republic of
2000Israel Israel
2010Kenya Kenya
1998Latvia Latvia
2008Liechtenstein Liechtenstein
2008Luxembourg Luxembourg
2013Republic of Macedonia Macedonia
2014Malta Malta
2008Moldova Moldova
2016Mongolia Mongolia
2007Netherlands Netherlands
2007New Zealand New Zealand
2014Nicaragua Nicaragua
1987Norway Norway
2015Peru Peru
2010Poland Poland
2007Portugal Portugal
2004Romania Romania
2014San Marino San Marino
2011South Sudan South Sudan
2007 Spain
1979 Sweden
2007Togo Togo
2010Tunisia Tunisia
2002Turkmenistan Turkmenistan
2004Ukraine Ukraine
2007Uruguay Uruguay
2007Venezuela Venezuela

Na liście "bezpiecznych" krajów znajduje się większość państw Europejskich oraz Ameryki Południowej. Nie ma na niej jednak Stanów Zjednoczonych! Nie ma również Wielkiej Brytanii, Kanady, Australii. W Polsce stosowanie kary cielesnej zakazane jest od 2010 r. Pierwszym krajem na świecie, który wprowadził całkowity zakaz uderzenia dziecka jako formy dyscyplinowania, była Szwecja.

Zatem w Pensylwanii, gdzie mieszkam, dyscyplinowanie dziecka przy użyciu rękoczynów, jest zupełnie legalne... 

Im głębiej wczytywałam się w ten temat, tym większa złość we mnie rosła. Okazuje się bowiem, że oprócz ustawowego przyzwolenia na "wychowawczą" przemoc domową, w 19 stanach USA, w tym w Pensylwanii, stosowanie kar cielesnych jest również dozwolone w szkołach! Zerknijcie na rysunek, myślę, że mówi sam za siebie.


Podobno granicą kiedy przestać uderzać jest pierwszy siniak, który pojawi się na ciele. 


Według danych Human Rights Watch z 2009 r. dzieci karane są najczęściej w formie klapsa w pośladki, za pomocą drewnianej łopatki. Pewnie podobnej do tej, której używa moja koleżanka...


Tego typu dyscyplina ma nawet swoją nazwę. Jest to paddling, ponieważ łopatka w swym kształcie przypomina wiosło. Wiele szkół szczegółowo reguluje w swoich kodeksach, jak wiosło ma wyglądać (np. że jego pióro nie może być szersze niż 4 cale; że rączka musi być na tyle wąska, by dało się ją trzymać jedną ręką; że pióro nie może być pęknięte by nie zranić skóry), jak ma wyglądać kara (np. maksimum trzy uderzenia, w gabinecie dyrektora czy przy całej klasie), a nawet konieczność wezwania świadka spośród nauczycieli. Niektóre szkoły, by uniknąć oskarżeń o molestowanie seksualne, zapisują też, że karę musi wymierzać nauczyciel tej samej płci co dziecko. CHORE!!!

Według Centrum na rzecz Efektywnej Dyscypliny, czyli organizacji pozarządowej toczącej kampanię przeciw biciu dzieci, w roku szkolnym 2005-06, ostatnim, z którego są dane, karze cielesnej poddano w USA 223 tys. uczniów, najwięcej w Teksasie i w Missisipi. Centrum wyliczyło też, że czarni uczniowie mają dwa razy większe szanse na karę cielesną niż biali. Media donoszą od czasu do czasu nawet o przypadkach bicia studentów!

Statystyki Departamentu Edukacji USA wskazują, że w szkołach publicznych jedno dziecko bite jest przeciętnie co 30 sekund :(. W wielu miejscach tego typu dyscyplina wymaga zgody rodziców i niestety bardzo często jest otrzymywana.

Wyobrażacie sobie, że wysyłacie swoje dziecko do szkoły, gdzie jest bite za swoje błędy i występki? Przecież jakby ktoś podniósł rękę na mojego syna, gdyby choć włos mu z głowy spadł, w wyniku działań nauczyciela czy kogokolwiek innego, to rozpętałabym nieziemską awanturę! Mamy duże szczęście, że nasze miejsca zamieszkania pozwala nam wysyłać Mikołaja do najlepszej w okolicy szkoły.

W 2001 r. w Genewie powstała organizacja The Global Initiative to End All Corporal Punishment of Children (www.endcorporalpunishment.org), której misją jest globalne działanie na rzecz zupełnego zniesienia kar cielesnych wobec dzieci.

W Ameryce większą dyskusję na temat stosowania kar cielesnych wobec dzieci wywołał amerykański miniserial telewizyjny "The Slap", będący adaptacją powieści "Klaps" z 2008 r. The Slap rozgrywa się na przedmieściach, podczas spotkania znajomych przy grillu. Jeden z gości daje klapsa cudzemu dziecku, co wpływa znacząco na dalsze losy bohaterów. Serial przetrwał tylko jeden sezon. W Polsce był emitowany przez Canal Plus pod nazwą Incydent.


Niestety nie zakładam, by z takich dyskusji wywiązał się jakiś wiążący akt prawny zakazujący przemocy wychowawczej. USA to kraj bardzo liberalny, szczycący się swoją wolnością. Bicie było wpisane w ten kraj już od czasów niewolnictwa. Jak popatrzycie na mapkę stanów, w których kary cielesne są wciąż dozwolone, zauważycie, że to przede wszystkim południe, symbol dawnego niewolnictwa. Miejmy jednak nadzieję, że tak jak zmienia się społeczeństwo, tak i zmienią się poglądy na pewne sprawy. Kiedyś...

Ja nie jestem rodzicem ze świadectwem  z czerwonym paskiem, tracę cierpliwość, zdarzyło mi się dać klapsa Mikołajowi, kiedy był młodszy i coś nabroił. Jednak dziś za każdy klaps jest mi okropnie wstyd. Od czasu kiedy się urodził, stałam się świadomym rodzicem, który wciąż pracuje nad sobą i dąży do bycia lepszym. Wiem, że kara cielesna nie jest kluczem do rozwiązania rodzicielskich problemów. To tylko obraz naszej bezradności wobec zachowań dziecka. Jest wiele metod wychowawczych, które u mnie się sprawdziły, a o których nie będę się teraz rozpisywać. Na pewno jednak nie są to przemoc i rękoczyny. Dziecko to pełnoprawny obywatel świata i od pierwszego dnia jego życia należy mu się bezwarunkowa miłość i bezgraniczny szacunek.


0 comments:

Post a Comment

Porozmawiajmy!